Jaroszowiec po raz pierwszy

Jaroszowiec to wieś leżąca w gminie Klucze, przez którą w ostatnim czasie kilkukrotnie przejeżdżaliśmy. 
Droga przecina wieś, prowadząc między zakładami i murem okalającymi je a kamienicami, oraz małymi blokami, które przylegają do gęstego lasu.  

W XIX wieku działa tu kopalnia rud żelaza, oraz cementownia. W 1913 roku wybudowano tu stację kolejową, a od lat 50tych XX wieku były tu Zakłady Budowlane i Montażowe „Szkłobudowa I”, oraz Huta Szkła Walcowanego, pod które to wybudowano osiedle mieszkaniowe, dom kultury, basen, przedszkole, ośrodek zdrowia a później i szkołę podstawową. Dziś dalej funkcjonuje tu huta szkła, oraz zakłady Saint - Gobain.
Przy drodze, na przeciw murów zakładu stoją cztery kamienice, a obok małe bloki. Fajnie się to przedstawia, choć widać, że czasy świetności wieś ma już za sobą.


Co przejeżdżałem tędy, to postanawiałem, że rzucę okiem na mapę.
W końcu pod koniec sierpnia po kolejnym przejeździe przy okazji wizyty na Zamku w Bydlinie, sprawdzam na mapie okolicę i widzę, że wzgórza wokół wsi posiadają różne skałki. Wytyczam więc trasę i...dojeżdżam tu dopiero na początku października.

Zostawiam auto przy boisku "Unii Jaroszowiec" i ruszam ku pierwszemu wzniesieniu.

Wzgórza porasta gęsta buczyna, ja wędruje szutrową drogą. 

Jeszcze jest zielono. Wpierw miałem uderzyć na grupę skałek zwanych Nad Kopalnią, ale zmieniam zdanie i odbijam ku wzniesieniu Parzenica. Wkraczam w ciemny las i mam skojarzenie takie luźne z filmem 'Zejście'. Później dojdą kolejne skojarzenia, tymczasem z głębi lasu wyłania się mur skalny.

Ciekaw czy da się na nie wejść obchodzę ją od dołu, a następnie ruszam małym źlebem ku górze. Na ile się da, docieram na sam szczyt zachodniej skałki a następnie przechodzę na drugą grupę, wyższych od wschodu. O tam:

Od tej strony da się wejść na samą górę, choć z drugiej strony skały mają postać ostrych turni - podejście:

Na szczycie:

Potem wchodzę na te ostre niczym nóż skałki i robię zdjęcia, również selfiaka lustrzanką 😁:


Całą robotę wykonuję tu obiektyw szerokokątny, który zawęża perspektywę dodając nieco dramaturgii choć kilka metrów jest gdzie zlecieć.
Następnie podchodzę pod skały mające tu nieco ponad 10 metrów wysokości: 

i przechodzę jeszcze pod skałami, spoglądam na pierwotną trasę, którą chciałem wleźć (nie dałbym rady):

i zaglądam do okna skalnego, to Schronisko pod Wysoką skałą, są to korytarze, które są zawalone głazami. Zwiedzać ich nie zamierzam a później doczytałem, że istnieje ryzyko osunięcia się skał. 

Teraz ruszam ku drugiemu wzgórzu. Ciekaw jestem czy te też będą tak ciekawe. 
I są! Witają mnie dwie turniczki, na jednej stoi mały domeczek jakby skrzatów. 












Przechodzę szczeliną między skałkami i widzę że pod skałkami rozciągają się spore wyrobiska dawnej kopalni rudy. Zagadka nazwy rozwiązana! Wchodzę do kolejnej szczeliny i widzę, że nie ma tu podłoża, a za to jest dziura - to otwór głęboki na ok 4 metry Jaskini Jaroszowickiej. A nad nią parasol liści. Zwraca uwagę gałązka z liśćmi.
Zaglądam do niej:


Tuż obok jest też tu kolejna dziura w skale - to Schroniska nad Kopalnią:

Zaglądam tam i schodzę w dół wyrobiska, podziwiam korzenie drzew, które wiją się w skałach. 

A potem ruszam wzdłuż muru skalnego, który ciągnie się na kierunku zachód-wschód i schodzi ostrą turnią porośniętą do samej ziemi:

Nieco niżej w ziemi widzę jakiś otwór i zaglądając do niego widzę, że to kolejna jaskinia. To właśnie kolejne skojarzenie z wspomnianym wcześniej horrorem (koniec filmu).

Obchodzę dalej skałę - wysokość ścian dochodzi tu do 18 metrów:

i próbuję tu podejść na szczyt. Stok pełen liści a potem skałka porowata, ale porośnięta porostami powoduje, że odpuszczam próbę wejścia na samą górę - wystarczyło mi dotarcie do szczelinki:

Czas nie nieco więcej szczegółów:


Schodzę teraz w stronę drogi, postanawiając obejrzeć staw widoczny na mapie. Wchodzę w jedną ścieżkę, tą trafiam do ujęcia wody, coś tu śmierdzi padliną (skojarzenie z filmem - więc się oglądam wokół 😂) a następnie w kolejną. Ta druga okazuje się trafna. Jednak stawu brak, jest tu tylko grzęzawisko, z małą kałużą wody:

Za to podejście tu wiedzie lasem totalnie jesiennym:

Czas na powrót - niestety nie mam już dziś czasu na dalszą zaplanowaną trasę, obowiązki wzywają, ale autem podjeżdżam jeszcze pod dworzec kolejowy, gdzie zaglądam w zamknięte okiennice - oczywiście budynek zamknięty dla ogółu, jedynie w bocznych pomieszczeniach widać, że ktoś je zamieszkuje. 

Zaglądam też za furtę prowadzącą do szpitala - wygląda na zamknięty, ale na końcu alejki widzę spacerujących ludzi - szpital działa. 

Przy parkingu pod stacją (parking dla klientów PKP) widzę informację o ścieżce - są zdjęcia kolejnych skałek i widzę, że będzie tu trzeba podjechać, ale rezerwując o wiele więcej czasu...dziś podjeżdżam jeszcze na parking koło zakładu, gdzie robię sobie zdjęcie, oraz kominom:


i wracam do domu. Do obowiązków.

Komentarze