Posty

Wyświetlanie postów z 2022

Zielono mi w Beskidzie Żywieckim - szlakiem polan na Jastrzębicę.

Obraz
Po urlopie wracam do pracy i dostaje pytanie od kolegi - gdzie się kręcisz. Odpowiadam - w pracy 😁, a zdjęcia są z soboty...właśnie skończyłem krótki urlop. Kolega odpowiada, a bo myślałem, że dziś gdzieś łazisz, bo ja zaczynam tydzień urlopu. No to w mojej głowie się kluje pomysł. Pytam się, a co robisz w czwartek? Bo mam wolne...i może pojadę w góry...

Dolinki Podkrakowskie - Bolechowicka i Kobylańska.

Obraz
Kolejna wycieczka na popularnie zwaną Jurę.  Tym razem odwiedzamy rodzinnie dwie Dolinki Podkrakowskie.

W Alpach na majówce...

Obraz
 Ale w Andrychowskich Alpach 😉

W dziurawym lesie, po śladzie wyschniętego strumienia.

Obraz
Kwiecień. Miało być cieplej. Miało...ale o cieple póki co to można pomarzyć, zresztą ostatni ciepły kwiecień, to był cztery lata temu...więc góry w tym miesiącu poszły w odstawkę. 

Szczawnica. Pierwsza górska wycieczka córy. 2018 rok.

Obraz
Krótkie wspomnienie z wycieczki do Szczawnicy. Którą można śmiało, nazwać pierwszą wspólną rodzinną wycieczką z wyjściem w góry. Pierwszą w której udział wzięła córa, na własnych nogach. Wspomnienie z 2018 roku.

Jura - w poszukiwaniu kwiatów.

Obraz
W górach jeszcze zima, krokusów nie ma. Wiem, bo na bieżąco przez kilka dni, byłem świadkiem rozpaczliwych poszukiwań i krokusów i innych kwiatów, więc namawiam moje dziewczyny na próby odnalezienia kwiatów na Jurze.

Wschód słońca - w Beskidzie Wyspowym.

Obraz
Marzec. Miesiąc, nie wiem czy nie gorszy od listopada. Szaro, ponuro, błotniście i zimno, a cieplejsze dni dające nadzieję, że zima się kończy i przychodzi wiosna, to taka podpucha bo następnego dnia znów jest albo zimniej, albo zaczyna padać, czasem nawet i śnieg się jeszcze nadarzy. I o ile na "nizinach" zaczynają się pojawiać bazie, pąki na gałęziach, czy też kwiaty, a ptasi śpiew w lasach coraz głośniej rozbrzmiewa, to wyżej, na szczytach gór jest jeszcze zimowo. Zima ma jednak jeden plus. Wschody słońca są dość późno, stąd nie trzeba zarywać nocy, by móc się na taki spektakl wybrać. O ile się wybierze miejsce dość blisko domu, oraz wybierze się grudzień, bądź styczeń, czyli miesiące, gdy noce są najdłuższe. Marzec na wschody, już taki super jednak nie jest...

Oczka w lesie - na Pogórzu Wielickim.

Obraz
Tradycyjnie, jak co roku, na początku marca, a w tym roku, pod koniec lutego, gdy tylko zaczyna robić się cieplej (o znikającym śniegu, to nawet nie wspominam, już nie pamiętam, kiedy pod koniec lutego w mieście był śnieg...), ruszamy szukać, trochę naiwnie, wiosny. Naiwnie, bo przecież marzec to po listopadzie najbardziej ponury miesiąc roku. Jednak na niedzielę, miałem plany, by jeszcze poszukać w górach zimy, gdy w czwartek wybucha wojna...akurat pracuję w nocy, gdy nad ranem dochodzą tragiczne wiadomości o ataku rakietowym...tracę całkowicie ochotę na...prawie wszystko. Ja wiem, że na świecie w wielu miejscach trwają różne zatargi, większe wojny, jednak gdy to się dzieje tuż obok...po prostu tracę ochoty na jakiekolwiek rozrywki. Później jednak na tyle te wieści zaczynają przytłaczać, że myślę, by może się jednak gdzieś wyciszyć. Więc w sobotę, postanawiamy, że jak pewna sprawa się uda, to gdzieś jednak może pojedziemy, ale w gronie rodzinnym. Niedziela z rana budzi nas telefon - p

Na sanki w góry.

Obraz
Zaczęły się ferie zimowe, oczywiście jak co roku bez śniegu w mieście. Śnieg ostał się jedynie wyżej, w górach, więc stwierdzamy, że warto by dziecku pokazać zimę, stąd pomysł na krótką wycieczkę w góry, na sanki, by młoda choć trochę zimy zaznała.  W sobotę, po ogarnięciu przyziemnych spraw, zostaje mi tylko wymyślić, gdzie pojechać. Kombinuję jak koń pod górę, ale czasem najlepsze są jednak pierwsze pomysły, a ten mi został po relacji Wioli, z jej wyjścia na Magurkę Wilkowicką od strony Przełęczy Przegibek. 

Podsumowanie 2021.

Obraz
Zbliża się koniec roku. Warto zrobić podsumowanie. A więc... Jak każdy rok, był...dla mnie bardzo ciekawy. Zaczął się dla mnie dość późno, bo dopiero na sam koniec stycznia. Były dwa miesiące, podczas których siedziałem w domu. Mimo, to, był to bardzo owocny rok, jeśli chodzi o ilość wycieczek, o zmianę podejścia do ich formy, oraz z powodu spełnienia kilku swoich marzeń. Był to też rok wspomnień, które nagle wróciły...co też przyczyniło się do spisania, już chyba wszystkich (no prawie, w każdym razie, wszystkich tych wycieczek, do których wracam co jakiś czas w myślach), wycieczek górskich, których nie miałem spisanych, oraz wrócenie do dwóch opowieści, które mi chodziły po głowie i których zarys był, ale nie miałem wcześniej na nie pomysłu. Były też porażki, ale te niewielkie... Jednak dziś tylko szybki zarys tegorocznych wycieczek.

Rodzinny, zimowy spacer na Klimczok.

Obraz
Trzy dni, po samotnej wizycie w Górach Sowich, namawiam moje dziewczyny na wspólną wycieczkę w góry. W niedzielę ma być lampa, od kilku dni temperatura dominuje blisko zera, więc zakładam (po zerknięciu na prognozy), że u góry jest zima, licząc na śnieg. To teraz muszę wymyślić jakąś trasę, coś nie za ciężkiego... Podrzucam pomysł na wjazd kolejką na Szyndzielnie i spacer na Klimczok i...trafiam w gusta idealnie 😀 Ta kolejka przeważa od decyzji, więc pozostaje ustalić tylko, o której godzinie trzeba wstać. Od razu zaznaczam, to spacer, więc więcej będzie zdjęć niż chodzenia 😉

Rozpoczęcie nowego roku, w nowym paśmie.

Obraz
Miniony rok był, dla mnie dość szczególny. Rok, który okazał się dla mnie rokiem wspomnień (już więcej odgrzewanych wspomnień nie spiszę; raczej 😉 ). Również górsko był to udany rok i tak na prawdę żałowałem trochę jednego - że nie dotarłem w żadne nowe pasmo górskie. Dlatego nowy rok postanowiłem właśnie od odwiedzin, w takim, nowym dla mnie paśmie!