Przez cały tydzień, dzień po dniu, a nawet dwa-trzy razy dziennie, wchodziłem na strony różnych prognoz pogodowych. Pierwsze prognozy, te tydzień wcześniej mówiły o deszczowym dniu, potem zrobiło się jednodniowe okno pogodowe, które jednak przesunęło się na sobotę, a prognozy na niedzielę, zaczęły pokazywać burze. Cały dzień, potem popołudniu i potem...to samo. Jedna, jedyna pokazywała, ta na której od lat najbardziej się opieram, w sobotę, że burzę będą, ale po 15tej. Decyduje się mimo to pojechać, z nastawieniem, na spędzenia całego dnia w górach i zejściu w porze zachodzącego słońca, więc biorę przeciwdeszczową kurtkę. Jak sądzicie, zlało mnie?