Pogoń, czyli starszy Sosnowiec...

Jakiś czas temu, w pewnej gazecie oglądałem fajne zdjęcia przedstawiające Sosnowiec, jakiego już nie ma, z wąskimi uliczkami, drogami z cegły, gdzie domy/kamienice budowano z cegły, w pomieszaniu z kamieniami. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, jednak zaczęto przebudowę miasta, budując bloki z wielkiej płyty, całe nowoczesne osiedla. Na szczęście, nie zmieniono całego miasta...i dziś pojechaliśmy w takie miejsce, gdzie czas trochę się zatrzymał.

Pogoń, to jedna z dzielnic, wcześniej wieś, która dała początek miastu Sosnowiec. Dzieli sią ją na Starą Pogoń, czyli dawną wieś i Nową Pogoń, część przemysłowo-robotniczą dzielnicy, w której pod koniec XIX w. powstało wiele zakładów przemysłowych (jak choćby przędzalnia Heinricha Dietla).
My dziś przespacerujemy się po części zachodniej, tej dawniej rolniczej, dziś porównywalnej do...Krakowa .
Parkujemy pod dyskontem, wszak jest niedziela niehandlowa, więc parking będzie pusty. 
Ruszamy, wpierw ulicą Żytnią i od razu obok nowego asfaltu, sklepów, nowych budynków wita nas uliczka z cegły, która wzbudza u mnie wspomnienia - kilka lat do podstawówki chadzałem po takiej samej drodze :

Następnie mijamy kolejną boczną drogę, również z taką samą nawierzchnią:

w przeciwieństwie do Żytniej:

gdzie nawierzchnia jest idealnie gładka. Wystarczy jednak spojrzeć w głąb bocznych uliczek i tu dziur na nawierzchnie więcej, a i domostwa mniej wyremontowane:

Dochodzimy do miejsca, przez które rozumiem, że ktoś od biedy próbuje porównać Pogoń do Krakowa, choć bardziej jak już, to ja bym porównał do Kazimierza (tego krakowskiego, bo i w Sosnowcu jedna z dzielnic tak się zowie). Jest tu pizzeria (kiedyś jadłem tu pizzę, droga i strasznie się z niej lało), oraz Herbaciarnia Marzenie, która do krakowskiego Kazimierza pasuje idealnie:

Pogoń, to też dzielnica, w której jest kilka wydziałów UŚ, w tym słynna Żyleta (WNoZ do której swego czasu kilka lat uczęszczałem), oraz osiedle akademickie (w którym przez dwa lata mieszkałem, choć to już po czasach studenckich), stąd może próba porównania do stolicy małopolski.
Dziś herbaciarnia jest zamknięta, tj nie da się wejść na ciacho czy herbatę, ale można przez okno zakupić coś na wynos, co też czynimy. Idąc z gorącym kubkiem białej herbaty, trochę ciężej się operuję aparatem, ale...daję radę.
Zaraz za rogiem, kolejna uliczka:

Tata robi zdjęcia, a córa...szkicuje!

Jednym z zabytków w dzielnicy, jest kościół Parafia św. Tomasza Apostoła, którego budowę rozpoczęto w 1904 roku, a ukończono...w 2004, kiedy to dobudowano brakujące wieże. Nie będę komentował ich wyglądu (wież):

Spacerując dalej, mijamy drzwi, w których widać klatkę kamienicy i podziwiamy kafle na podłodze:

Następnie mijamy jeden z wydziałów UŚ, gdzie obok starego gmachu stoją nowoczesne bloki:



Kolejnym budynkiem jest Żytnia 8, willa z 1925roku, w której przez lata po wojnie mieścił się dziekanat Wydziału Filologii UŚ, a w czasie II WŚ, miała siedziba gestapo:

Dziś w odremontowanym budynku mieszczą się biura podstrefy sosnowiecko-dąbrowskiej Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Efekt odnowienia całkiem ok.


A na rogu, obok, jest kolejna kawiarnia:

Za willą skręcamy, by po chwili znów zmienić ulicę, tym razem na Marii Skłodowskiej-Curie. Tu mijamy kolejne fajne kamienice, jedna większa z lat 1923-1929, z fajnymi oknami:


druga mniejsza, taka przytulna, mnie się kojarzy ten typ kamienic z tą z Nawiedzonego Domu J.Ch.:

Następne skrzyżowanie wita nas sporą, jak na nasze polskie standardy, ilością kabli wiszącą nad ulicą, oraz dwoma ciekawymi kamienicami z cegły:


I smaczek, te drzwi...

Kolejna krzyżówka i kolejne starsze domy:


i oznaki wiosny:

oraz kable  .
Trochę detali, szczegółów...

Kolejna uliczka, za długa nie jest, ale ma inną nawierzchnię, z kostki:

Za chwilę, skręcimy w stronę auta, jednak jeszcze mijamy szklarza:

by po chwili wejść na ceglastą nawierzchnie. Tu możemy pooglądać domostwa, kamienice Starpogońskiej od strony podwórza. Ten dom ma ciekawą architekturę, a na lewo widać blok z wielkiej płyty:
i śmieci, no ale to chyba polska norma...

Tu zaś przycupnął malutki domek, z malutkim ogródkiem, za którym stoją kamienice:

Jest też kamienica, o przyjemnej bryle, nie to co dzisiejsze klocki, efekt prac biur projektowych. Z ceglaną nawierzchnią fajnie się komponuje.

Mijamy starego dostawczaka i już jesteśmy obok naszego auta.

Jeszcze tylko mix nowego i starego...

i pod blokiem robię zdjęcia pąków:


A czy słuszne są porównania Pogoni do Krakowa? Moim zdaniem zdecydowanie nie. 
Jednak warte do odwiedzenia...
Koniec.


Komentarze