Posty

Wyświetlam posty z etykietą Gorce

W końcu się te france pokazały

Obraz
Nowy rok się rozpoczął, więc czas na jakieś plany. Te jak zwykle kreślę nieco luźnie, od sztywnych planów jest praca, a góry mają być przyjemnością. W tym roku głównym planem jest po prostu korzystać z pogody. Dlatego na pierwszą wycieczkę w góry jadę dopiero na początku lutego - pierwszego lutego w niedzielę.  

Pieniny i Gorce - biwak wśród burz - zejście w dół

Obraz
Zachód słońca był bez szału, a wieczorne dyskusje skończyły się szybko z powodu zmęczenia. Krótka noc się zaś nieco dłużyła. Do budzika o...czwartej. Bo w planach mamy jeszcze wschód słońca.  zdjęcie Adriana jak dosypiam nad ranem pod namiotem...

Pieniny i Gorce - biwak wśród burz - dojście

Obraz
W tym roku oglądałem już wschód i zachód słońca w górach, wycieczki były krótsze, dłuższe, z rodziną, była wycieczka na ognisko to w końcu nastał czas na wycieczkę z namiotem, szumnie zwaną biwakiem. Gdy już byłem pewien terminu, rzucam kilku osobom temat. Ostatecznie jadę z Adrianem.

U podnóża Gorców.

Obraz
Po wycieczce, przeszarżowanej, w Tatrach, spełniam obietnicę i nie myślę nawet o żadnych górach. Wieczór i poranek spędzamy na basenie...aż dostajemy cynk, że przyszła pani z Gorczańskiego Parku Narodowego i będzie wycieczka. Córka oczywiście chcę iść, więc...

Na Maciejową, wakacyjny spacer.

Obraz
Jak jest lato to musi być ciepło, piasek, fale, morze...ano nie w tym roku 😜 W tym roku będą góry...

Na gorczańskim szlaku.

Obraz
Noc przebiega średnio. Źle mi się śpi na wysłużonym materacu, każdy ruch to trzeszczenie...nie tylko mojego materaca ;) , więc gdy za oknem robi się jasno i część współtowarzyszy wychodzi na śniadanie, dołączam do nich. Zjadam, robię herbatę do termosu i po szybkim uwinięciu, jak to ktoś powiedział, chwilę po 7mej zbieram się do drogi.

Gorce na początek jesieni.

Obraz
Zarys wycieczek na każdy rok zawsze układa mi się w okresie końcówki roku. Są to plany luźne, czasem na jakiś miesiąc, czasem pod pogodę. Różnie z ich realizacją bywa, czasem wyskakuje coś nowego, czasem pogoda, zdrowie lub inne czynniki zmienia plany... Bywa, że przeczytam, obejrzę zdjęcia z jakiegoś miejsca i postanawiam sam to zobaczyć na własne oczy. Rok temu na jesień, został dodany jeden dzień wolny od pracy i w związku ze świetnymi warunkami pogodowymi postanowiłem pojechać na  wschód słońca na Magurze . Tego roczne plany wypalały różnie, jedne udało się zrealizować, inne wypadały (jak styczniowe, kiedy to śnieg w górach i pogoda nie zachęcały do wędrówek), a inne w ostatnim momencie udawały się, jak odwiedziny w  Górach Bystrzyckich i Złotych . Na wiosnę też postanowiłem zmienić plany i bądź wiosną, bądź na jesień odwiedzić Gorce. Wiosną pojechałem w  Beskid Wsypowy , więc gdy ostatni weekend wrześniowy miałem wolny, postanowiłem zawitać drugi raz w Gorce.

Pierwszy raz w Gorcach - zimowy Turbacz 2009.

Obraz
Kolejna garść wspomnień. Dziś już nie pamiętam dokładnie skąd się wziął pomysł na Turbacz, chyba to ta druga osoba zaproponowała odwiedzenie Gorców. W każdym razie pewnej mroźnej soboty z rana wsiadłem w expres bus relacji Katowice - Kraków, na dworcu autobusowym spotkanie, przesiadka w busa kierunek Rabka i jedziemy. W pierwszym autobusie zmarzłem, więc w kolejnym zakładałem drugą parę skarpet, no ale co się dziwić, na dworze było ok -17 stopni. Wysiadka, zakupy i ruszamy. Pierwsze minuty idziemy przez miasto. Po wyjściu na pola pierwszy szlakowskaz, ale nie z ilością minut, a liczbą kilometrów...17. Mina towarzyszki...bezcenna. No cóż czas ruszyć by dotrzeć do schroniska za dnia.