Posty

Wyświetlam posty z etykietą Beskid Mały

Beskid Mały - Potrójna

Obraz
Po zagranicznych wojażach zaczyna mi się tęsknić za górami. Pytam w domu, czy coś robimy w niedzielę, czy mam chłopaków mobilizować. Żona mówi, że coś lekkiego robimy, więc zaczynam szukać jakiś terenów pofałdowanych, a wtedy żona rzuca pomysł - może pójdziemy tam, gdzie kiedyś musieliśmy zawrócić na samym początku.

Beskid Mały - Świąteczny Kamieniołom Kozy i spacer po Bielsku

Obraz
Wiosna w tym roku nadeszła bardzo szybko - pierwszy raz marzenia o cieple w lutym od lat się spełniły, ale temperatur ponad 20 stopni na końcu marca, to się nie spodziewałem a właśnie takie nastały w Święta Wielkanocy. Po co więc siedzieć w domu?   W primaaprilisowy poniedziałek ruszamy na krótki spacer - tym razem w góry.

Powakacyjny spacer w górach w Beskidzie Małym

Obraz
Wakacje się skończyły i mimo wielu planów, to od ostatniego pobytu w górach minęło prawie dwa miesiące, więc czas najwyższy w nie ruszyć.   I choć biorę kuchenkę, to pogoda ma być cudna, jeszcze letnia.

Zima w Beskidzie Małym

Obraz
Po słonecznej wycieczce w Góry Opawskie miała pojawić się zima, więc w niedzielę mimo braku słońca, ruszyliśmy na mały zimowy spacer po Beskidzie Małym.

W Alpach na majówce...

Obraz
 Ale w Andrychowskich Alpach 😉

Na sanki w góry.

Obraz
Zaczęły się ferie zimowe, oczywiście jak co roku bez śniegu w mieście. Śnieg ostał się jedynie wyżej, w górach, więc stwierdzamy, że warto by dziecku pokazać zimę, stąd pomysł na krótką wycieczkę w góry, na sanki, by młoda choć trochę zimy zaznała.  W sobotę, po ogarnięciu przyziemnych spraw, zostaje mi tylko wymyślić, gdzie pojechać. Kombinuję jak koń pod górę, ale czasem najlepsze są jednak pierwsze pomysły, a ten mi został po relacji Wioli, z jej wyjścia na Magurkę Wilkowicką od strony Przełęczy Przegibek. 

Krótki spacer po Beskidzie Ostrym.

Obraz
W końcu, po miesiącu siedzenia w domu, po chorobie, wróciłem do pracy, by po kilku dniach wykorzystać ostatnie dni urlopu. Pierwszy dzień wykorzystuje na ogarnięcie spraw, które z powodu uziemienia, trzeba było poprzesuwać na zaś, zresztą cały tydzień taki jest - po/przed pracą odrabiam zaległości. W pracy ogarnianie działu, potem dentysta po pracy, wymiana kół w aucie...itd. Na szczęście w piątek postanawiam trochę rozprostować nogi, choć przy okazji załatwiania jednej sprawy. Odprowadzam dziecko do szkoły i ruszam w kierunku gór.

Każdy na swoje K2. Moje to...

Obraz
Znów mnie naszły wspomnienia i do tego przypomniałem sobie, że jest jeszcze jedna wycieczka, której na blogu nie spisałem. A warta wspomnień, bo w fajnym gronie, a do tego sporo ciekawych miejsc mi pokazano. Więc właśnie ją przypominam.

Jaskinie, skalne mury i szlak kałuż w Beskidzie Małym.

Obraz
Beskid Mały to najbliższe góry, w które jadę niewiele dłużej niż na Jurę, koło której przecież mieszkam, więc gdy żona udaję się wyciągnąć na wycieczkę, to przeważnie w tym paśmie szukam tras na wycieczkę. Tym razem, również tam pojechaliśmy. 

Lutowe spacery po pagórach. Rodzinnie.

Obraz
To będzie takie małe podsumowanie lutego. Bo w zasadzie połowę miesiąca przechorowałem, a wycieczki typowej, całodniowej nie odbyłem, ale za to rodzinnie trochę pospacerowaliśmy od Jury, po góry. I to jest właśnie wspólna rzecz, która łączy te trzy spacery - towarzystwo najbliższych.

A nie mówiłem? To Beskid Ostry!

Obraz
Tradycyjnie, gdy tylko zaczynam myśleć nad wyjazdem w góry, piękne prognozy pogodowe w ostatnim momencie odwracają się ode mnie. Tak również jest i tym razem... Więc i my zmieniamy o godzinę wcześniej wyjazd, by zdążyć przed prognozową burzą popołudniu.

Wodospad i grota czyli Beskid Mały na początek roku 2020.

Obraz
Czas rozpocząć nowy rok, czy macie już jakieś plany górskie na ten rok? Moim zdaniem sztywnych planów nie ma sensu robić i właśnie dokładnie taka była pierwsza wycieczka w 2020 roku.

Beskid Mały, Pasmo Żurawnicy.

Obraz
Minął pomarańczowy październik i nastał ponury listopad. Nic nikomu się nie chce, ale nic dziwnego, gdy dni są coraz krótsze, robi się zimno, wokoło ponuro...normalnie deprecha. I mnie chyba nawiedził stan depresyjny, a przynajmniej taki, kiedy dwa razy się już szykowałem na wycieczkę w góry i...dwa razy nigdzie nie pojechałem. Ale w końcu trzeba się otrząsnąć i ruszyć swoje cztery litery!

Zlot w Beskidzie Małym.

Obraz
Minął niecały miesiąc, gdy kolejny raz pojawiłem się w Małym Beskidzie. Mały...kiedyś nazwałem to nieduże pasmo (stąd nazwa Mały), Beskidem Ostrym. Ale zanim wyjaśnię tą nazwę, to zacznę od początku. W sobotę 8 września odbył się zlot z forum, na którym się udzielam (Góry bez Granic), w chatce pod Potrójną. Niestety tydzień przed zlotem wiedziałem, że nie dam rady ruszyć z główną grupą, ba nie dam ruszyć za dnia, więc start zaczął się po ciemku, samotnie.

Pożółkły Beskid Mały.

Obraz
Ileż razy można mijać szczyty, wzniesienia i nie wejść na szlak? No cóż ja w lipcu kilkakrotnie mijałem Skrzyczne, spoglądające na stoki Beskidu Małego, wjeżdżając w doliny Beskidy Żywieckiego, poza kilkoma spacerami w las, kończyły się na podziwianiu gór z daleka... Upał dodatkowo zniechęcał do wysiłku wędrowania, jednak gdy w na początku sierpnia, lekkie ochłodzenie zgrało się z wolnym dniem od pracy w tygodniu, postanowiłem, że koniec lenistwa. Po wyłączeniu budzika o 4tej, jednak to lenistwo zaczęło szeptać, zostań w łóżku, śpij dalej... Odepchnąłem te myśli i równo z wschodem podążałem na początek szlaku.

Beskid Mały na zakończenie roku 2017, 30 grudnia.

Obraz
Koniec roku, a początek bloga... Dawniej często jeździłem obok pustego jeszcze zbiornika, w Świnnej Porębie, w wyższe góry. Zastanawiałem się jak będzie most wyglądał, gdy pod nim w końcu pojawi się woda. Aż w końcu zbiornik napełnił się wodą, pogoda w końcu po długim czasie miała dopisać, więc innej możliwości nie mogło być, jak decyzja, jedziemy. Dojeżdżamy chwilę przed świtem, w mroźny poranek zabieramy plecaki i ruszamy. Widok na miejsce startu, jak i ulubiony most :)

Kwietniowy Beskid Mały. 2017.

Obraz
Miało być wylegiwanie się na zielonej trawie i podziwianie jeszcze białych Tatr, a było chodzenie po białym dywanie. Czyli jak to w kwietniu, kwiecień plecień, trochę lata, trochę zimy. Nam przypadło trochę zimy. Do ostatnich chwil, co chwila ktoś odpada. Zima wszystkich wystraszyła. Był taki jeden co się nawet żab przestraszył . Więc z rana zabieram skacowanego typa z Żywca i wśród deszczu ruszamy z parkingu chwilę po 7. To był jeden jedyny raz wspólny - dziś nam już nie po drodze. Na początek prawie nas skopało:

Mój pierwszy raz w Beskidzie Małym.

Obraz
Beskid Mały mijałem jeżdżąc dalej na południe, a to pociągiem, a to samochodem. O ile za młodu były po prostu Beskidy, bez rozbicia na poszczególne pasma, to później, gdy zacząłem chodzić sam po górach, gdy posmakowałem Tatr, sama nazwa Mały, mnie nie pociągała. Ale pewnego upalnego majowego dnia schodziłem z Magury i spoglądałem na góry po przeciwnej stronie doliny (Brama Wilkowicka), to pomyślałem, że może warto w nie zajrzeć. Beskid Mały - grupa Chrobaczej Łąki.