Posty

Wyświetlam posty z etykietą Tatry

Dwie Doliny Białej Wody na powitanie jesieni

Obraz
Znacie to - wymyślasz wyjazd za miesiąc/dwa czy pół roku na przód, namawiasz znajomych, dogrywacie termin, załatwiacie wolne w pracy, wybieracie kwaterę i...teraz pozostaje liczyć, że traficie na dobrą pogodę. Im bliżej jest tej daty, to coraz częściej sprawdzasz prognozy. Dwa tygodnie przed terminem - będzie słońce za chmur. Tydzień przed, że będzie słońce, a potem co dzień zmiana prognozy. A to więcej słońca, a to więcej chmur, ale na szczęście opadów brak! Jeśli to znacie, to wiecie jaka to ulga gdy sprawdzają się te lepsze prognozy i właśnie to nam się udało.  Było słonecznie, choć deszcz też się pojawił, ale po kolei...

Rykowisko jeleni w tatrzańskiej dolinie

Obraz
Różne są marzenia. Moim jest spotykanie dzikich zwierząt podczas moich górskich wędrówek i uwiecznienie ich na zdjęciach. Jednym z takich marzeń było ujrzeć i zobaczyć rykowisko jeleni. Było, bo właśnie podczas ostatniego wyjazdu udało się je spełnić!

Tatry - Kościelec przez wierzbówki na Hali Gąsienicowej

Obraz
Tatry, najwyższe góry w Polsce. Jedyne góry w naszym kraju o charakterze alpejskim. Potrafią zachwycić. Są jak magnes. Latem zatłoczone niemiłosiernie. Mają swych wielbicieli. Mnie już tak dziś nie kręcą, co nie oznacza, że wzdrygam się na myśl o wyjeździe w nie. Ale co za dużo to niezdrowo, więc od kilku lat jeżdżę w nie co kilka lat. Choć kiedyś bywałem w nich kilka razy w roku, a nawet co dwa tygodnie. Też się nimi zachwycałem. Dziś, to góry, które chętnie oglądam ale z oddali, zgodnie z moją dewizą, że wysokie góry się fajnie ogląda z niższych. Tak są naprawdę ładne. Jednak od jakiegoś czasu ten oglądany motyw Tatr był coraz częstszy. Co roku byliśmy coraz bliżej nich. Każdy ich widok powodował, że dostawałem pytanie - to kiedy jedziemy w Tatry? No to czas na realizację, czas na spełnianie marzeń.  W końcu...

Spisko - Pieniński wyjazd z widokiem na Tatry

Obraz
Październik. Miesiąc chyba najciekawszy, najbardziej kolorowy. W tym roku znów udało się spędzić weekend w górach. Tym razem padło na Pieniny. W planach mamy ruszyć na szlaki, popodziwiać kolorową jesień i widoki z jednych z najpiękniejszych polskich gór - Pienin. Taki plan, a jak wyszło?

Skąd te góry? Krótka historia; moja.

Obraz
Miał to być krótki spis miejsc, krótkie wspomnienia z wycieczek, które kiedyś dawno odbyłem...a o których nie pisałem wcześniej relacji, często mając mało, lub wcale nie mając zdjęć. Jednak z czasem, odnajdując część zdjęć, krótki spis rozszerzył się o coraz więcej słów, coraz więcej opisu, stąd w sumie będzie to moja odpowiedź, czemu dziś tak lubię góry, czemu ciągle to w nie jeżdżę... Zapraszam: Rok 2000, ruszam w dorosłość 😉

Pokazać dziecku Tatry, na jednym z piękniejszych szlaków!

Obraz
Dzień wcześniej rozruszaliśmy nogi, kupiliśmy buty dla ukochanej, prognozy mówią, że burz ma nie być - to ruszamy, w obiecane, wielokrotnie wspominane córce najwyższe polskie góry - Tatry.

Kraina Deszczu - pierwsze Tatry z ukochaną. 2010 r.

Obraz
W góry jeżdżę obecnie dla widoków, więc pierwszą czynnością, jaką robię, przed planowaniem, to spoglądanie na prognozę pogody. Gdy ma padać, to przekładam wyjazd. Co zrozumiałem, bo jak mam jechać na jeden dzień, to najzwyczajniej w świecie, nie mam ochoty moknąć i marznąć. Tym bardziej, że obecnie większość niedziel jest wolna od handlu, w którym pracuję, więc mogę przełożyć wyjazd o tydzień. Kiedyś jednak, miałem co drugi weekend wolny, więc zdarzało się, że jak się człowiek umówił na wycieczkę, to się jechało, bo pogoda wszak jest zawsze. Inna sprawa - jaka 😆

Nad chmurami.

Obraz
Spośród wycieczek w Tatry, tą wspominam dość miło. Koniec listopada 2013roku.  Była to wyjazd nieco miesiąc po ślubie, stąd miłe wspomnienia 😏...a może to te morza chmur, których nigdy potem nie ujrzałem?  W piątek dojeżdżamy na kwatery. Wieczorem idziemy na krótki spacer w ciemnościach w głąb Doliny Kościeliskiej, gdzie zaczynamy napitkami wieczór, który kończymy mocząc się w jacuzzi i popijając drinki.  W sobotę z rana plan na wyjście w góry.  Po wyjściu za drzwi pensjonatu, szok, mróz, szyby w autach pomarznięte (nie pamiętam, ale chyba termometr w aucie pokazywał -7 stopni), więc by nie zamarznąć ubieramy się ciepło i ruszamy, znów w głąb Doliny Kościeliskiej. Jednak, jak i dzień wcześniej, nie idziemy nią daleko, ale szybko odbijamy na szlak czerwony i od razu zaczynamy nabierać wysokości, co powoduje, że po chwili zaczynamy się rozbierać. Ma na to wpływ na pewno wysiłek, wyjście z "cienia w dolinie", oraz...inwersja temperatury. Za sobą zostawiamy mgły, więc g...

Tatry z Zakopanego. Czyli w góry w klapkach.

Obraz
Kolejny wpis historyczny, wpis znowu z nadmiaru czasu 😊 . Znów z Tatr. Zapraszam w rok...2012.

Tatry wypatrzone z pod Zagłębiowskiego Olimpu.

Obraz
 Pewnej wietrznej niedzieli pojechaliśmy rodzinnie popodziwiać zachód słońca z pod Góry Św. Doroty. Zachód taki sobie, bo nad samym horyzontem wisiały kłęby chmur, ale w domu na jednym ze zdjęć wypatrzyłem...Tatry!

Połoniny...w Tatrach. Ale nie tylko...

Obraz
No to wróciłem w Tatry. Bo gdy ponad dekadę temu wróciłem do chodzenia po górach, dość szybko przerzuciłem się z Beskidów na najwyższe polskie góry. Latem, jesienią, zimą, wiosną. Może nie przeszedłem wszystkich szlaków w polskiej części pasma, ale większość, raz pojechałem w Wysokie na Słowacji z kilkoma osobami z forum, a potem zacząłem poznawać Fatry, oraz nieznane mi rejony Baskidów i Tatry...zacząłem pomijać w swych planach. Ostatnią wycieczkę w Tatry odbyłem cztery lata temu na  Siwy Wierch . Rok wcześniej, od wycieczki na SW, na Bystrej gdy zobaczyłem jak wąskie w tamtym miejscu jest to pasmo, straciłem całkiem do Tatr serce. Mijał rok za rokiem a ja ich nawet w najmniejszych planach nie umieszczałem. W końcu jednak w nie dotarłem. Gdzie? Czytajcie dalej 😊

Jak stracić serce do Tatr? Wspomnienie z 2015roku.

Obraz
Niby rok później pojechałem na Siwy Wierch...niby w planach były jeszcze Tatry, ale to własnie na tej wycieczce coś we mnie pękło. A zaczęło się dość dobrze. Rodzina siedzie w górach, ja pracuję, ale mam wolną sobotę, po weekendzie nawet są w planach 3 dni rundy po Tatrach. Rano rzucam koledze hasło, że chyba pojadę na wieczór w Tatry, by z rana ruszyć wyżej. Kolega odpisuje, a może zamiast jechać wieczorem, to pojechać tak, by wcześnie z rana być już pod szlakiem?

Na krańcu Tatr. 2016.

Obraz
Moja ostatnia wycieczka w Tatry, odbyła się w 2016 roku, ale był to sam kraniec Tatr, więc liczyłem na widoki, przy małej liczbie turystów na szlaku. Kolejny raz, budzimy się w środku nocy i po 4 ruszamy z P. w drogę.

Świąteczna Chochołowska. 2010r.

Obraz
Zima 2009-2010 mimo początku mojej cukrzycy, górsko, była bardzo bogata. Owszem wrześniowy urlop się nie udał - zamiast jechać zdobyć Rysy (mieliśmy rezerwację w schronisku nad Morskim O.) spędziłem ucząc się nowej rzeczywistości. Po letnich wyjazdach w Tatry i przewędrowanych szlaków na Czerwone Wierchy, Orlą Perć, wyjazd w Beskid Sądecki kolejną wycieczką była listopadowa wędrówka przez Beskid Żywiecki . Dałem radę, więc po niej znów w górach pojawiałem się kilka razy. Byłem dwukrotnie na Kasprowym Wierchu, na Turbaczu, w Chochołowskiej, potem wyszliśmy na wschód słońca, którego nie było na Pilsku, więc gdy zbliżały się święta, rzuciłem pomysł na spędzenie Wielkanocy w górach. I tak w sobotę późnym popołudniem wędrowałem doliną Chochołowską ku schronisku.

Project Sami Faceci. Tatry 2012r.

Obraz
Gdy mam siedzieć i się zamartwiać słuchając i czytając co się dzieje na świecie przez wirusa...to wolę wrócić do spisania starych relacji. Tym bardziej, że relacja ta przepadła w czeluściach forum. Kiedyś zasłyszałem jak w jednaj pracy kierowniczka opowiadała, że jej mąż co roku bierze kumpli i jedzie na kilka dni w Tatry. Ot taki męski wypad. Gdy i ja w końcu się zacząłem ustatkowywać, to pomyślałem, że trzeba coś takiego zorganizować. Puściłem kumplom pomysł no i w końcu w sierpniu ruszamy.

Tatry na sam koniec zimy - 2010.

Obraz
Znowu kilka wspomnień z prawdziwej zimy. Tym razem wyjątkowo krótkie. Na sam koniec zimy znowu się zjawiam w Tatrach. Tym razem jest to warta odnotowania wycieczka z powodu...kupna swojej pierwszej lustrzanki. W piątek po pracy odbieram aparat a z rana już znowu jadę do Krakowa, jak zwykle ekspresem, potem autobusem do Zakopanego by na sam koniec dotrzeć jeszcze na Siwą Polanę.

Tatry - Murowaniec dwa razy jednej zimy - 2009/2010.

Obraz
Kolejna porcja wspomnień, ale połączę tu dwie relacje. We wrześniu miałem zaplanowany urlop i zarezerwowany nocleg w schronisku nad Morskim Okiem. Niestety zdrowie się posypało i urlop spędziłem jeżdżąc od lekarza, do lekarza. W listopadzie pani doktor pozwoliła na pierwszy wyjazd w góry (  relacja  ), a kilka dni później z kumplem pojechaliśmy w Tatry, pierwszy raz zimą, choć zima była wysoko. Jak zwykle idziemy doliną Jaworzynki, szybko osiągamy Karczmisko. Śniegu nie ma. Ale jest chłodno, polar zaczyna pokrywać szadź.

Na Jagnięcy.

Obraz
Obecnie od kilku lat nie jeżdżę w Tatry, ale kiedyś trochę ich zdeptałem. Dziś właśnie takie wspomnienie. Zaczęło się tak, że na forum GS koleżanka wrzuciła zaproszenie, że jadą w Tatry. A może to nie Pati a Zbig wrzucił zaproszenie? Już nie pamiętam, ale o dziwo żona się zgodziła na udział w takiej wycieczce, więc najpierw do nas przyjechała Skadi, by po chwili Zbyszek z Patrycją dotarli i  autem przemieszczamy się na parking obok wejścia na szlak. Krótkie pakowanie i ruszamy. Młodzi polecieli przodem, a my dostojnie za nimi. Szlak nocą nudny jak szlag ;) ale gdy w końcu zaczęło robić się jasno, to pierwsze widoki były zachęcające:

Orla Perć 2009r.

Obraz
Kolejna relacja wspomnienia.

Jak prawie na Rysy weszliśmy w 2010 roku.

Obraz
Na prośbę teraz, letnie, prawie letnie wspomnienia. Wracam z pracy, na niebie sam błękit, mam ochotę na piwo. Piszę sms'a do Marcina, czy nie wyjdzie na jedno. Odpisuje mi, że myśli czy by z rana w Tatry nie pojechać, więc mimo chęci...liczę ilość miedziaków w portfelu, wypłata za kilka dni, w lodówce świeci i owszem światło, ale nic poza tym nie ma. Ot czasy, prawie, że jeszcze studenckie, mieszkałem wtedy w akademiku, więc trzeba się dostosować ;) Dzwonię, na ile te myśli są zaawansowane, po telefonie zaglądam po drodze do sklepu i umawiamy się na rano...jedziemy. Na piwo...jeszcze się pójdzie ;)