W końcu Jura...Zamek w Bydlinie
Od kilku lat bliska mi Jura Krakowsko-Częstochowska została przeze mnie nieco zbagatelizowana. Coraz mniej ją odwiedzam, więc gdy pod koniec sierpnia w niedzielne popołudnie postanowiliśmy się gdzieś przejechać na mały spacer, od razu pomyślałem, że Jura to idealne do tego miejsce.
Tylko gdzie? Rzucam - a może na Zamek w Bydlinie? Tam jeszcze nie byliśmy. Daleko? Nie - to tylko nieco ponad pół godziny jazdy, więc jedziem!
Tylko gdzie? Rzucam - a może na Zamek w Bydlinie? Tam jeszcze nie byliśmy. Daleko? Nie - to tylko nieco ponad pół godziny jazdy, więc jedziem!
Mijamy parkingi przy Pustyni Błędowskiej - i tu mam totalny szok! Jak na Krupówkach! Ciężko było przejechać, auta stoją na długo przed i za placem wzdłuż jezdni, więc chwilę trwa przejechanie tego kilometra ale na szczęście tłumy się tu zatrzymały, więc dalej jest już pusto.
Parkujemy na parkingu za Bydlinem. Stoi tu kamper, który zniknie w międzyczasie. Ruszamy teraz spacerem ku cmentarzowi, skąd biegnie wejście na wzgórze zamkowe.
Zanim jednak zdobędziemy to wysokie wzniesienie, odwiedzamy cmentarz. Stoi przy nim zabytkowa kaplica z II połowy XIX wieku - jest w niej coś szykowane, więc nie przeszkadzamy (gdy zeszliśmy była msza) i idziemy zobaczyć mogiły 46 legionistów polskich poległych w dniach 17-18 listopada 1914 roku, oraz poległych żołnierzy rosyjskich i austriackich, ale leżące w innej części cmentarza. Jest tu też grób pięciu żołnierzy Armii Kraków poległych 5go września 1939 roku.
Zanim jednak zdobędziemy to wysokie wzniesienie, odwiedzamy cmentarz. Stoi przy nim zabytkowa kaplica z II połowy XIX wieku - jest w niej coś szykowane, więc nie przeszkadzamy (gdy zeszliśmy była msza) i idziemy zobaczyć mogiły 46 legionistów polskich poległych w dniach 17-18 listopada 1914 roku, oraz poległych żołnierzy rosyjskich i austriackich, ale leżące w innej części cmentarza. Jest tu też grób pięciu żołnierzy Armii Kraków poległych 5go września 1939 roku.
Następnie ruszamy zdobyć zamek. Pierwsze wzmianki pochodzą z końca XIV wieku. Później przekształcony w świątynie, spalony przez Szwedów, odbudowany, znów niszczony...aż podczas I Wojny Światowej okopali się tu żołnierze Legionów Polskich walczący po stronie Cesarstwa Austro-węgierskiego.
Dziś to co widzimy to resztki murów i fosy, choć badania archeologiczne z 1989 roku odkryły też fundamenty min wieży brammnej.
Obchodzimy je wokół i wracamy, zwiedzając ekspozycję okopów z okresu I WŚ, które zostały częściowo zrekonstruowane.
Dziś to co widzimy to resztki murów i fosy, choć badania archeologiczne z 1989 roku odkryły też fundamenty min wieży brammnej.
Obchodzimy je wokół i wracamy, zwiedzając ekspozycję okopów z okresu I WŚ, które zostały częściowo zrekonstruowane.
Ale czekać na noc nie będziemy 😉, więc wracamy do auta i po drodze do domu zahaczamy jeszcze o Olkusz, gdzie spacerujemy, pijemy kawę, a następnie wracamy.




















Komentarze
Prześlij komentarz