niedziela, 11 października 2020

Tatry wypatrzone z pod Zagłębiowskiego Olimpu.

 Pewnej wietrznej niedzieli pojechaliśmy rodzinnie popodziwiać zachód słońca z pod Góry Św. Doroty.

Zachód taki sobie, bo nad samym horyzontem wisiały kłęby chmur, ale w domu na jednym ze zdjęć wypatrzyłem...Tatry!


Halny w Tatrach, duży wiatr niżej oznacza najczęściej dobrą przejrzystość, więc stąd pomysł aby obejrzeć zachód słońca ale i dalsze widoki. Już z okien auta córa wydała głośny okrzyk - Wow!!!

Widok był rzeczywiście rozległy:

Beskid Śląski - to ok 60-65km odległości.
Zakładam obiektyw zoom. I podglądam co tam słychać na:
Babiej Górze - 90km,
oraz Policy.

Słońce jeszcze sporo nad ziemią, świat nabiera barw pomarańczy:

Jak wspomniałem samego zachodu nie będzie widać, siedzi nad horyzontem spora chmura. Dziewczyny idą pod kościół na szczycie - okazuje się, że jest tam remont i wszystko rozgrzebane i pozamykane. 

Wracamy więc do samochodu i do domu. Jeszcze fotografuję chmury na niebie, mnie się takie ujęcie przestrzeni bardzo podoba:

Prawie jak w górach! 😉
No dobra, a gdzie te Tatry? Na fejsie wrzucałem już te zdjęcia. To drugie zdjęcie jakie tego dnia zrobiłem:
Widać osiedla Będzina, Sosnowca i Mysłowic, a za nimi pasmo Beskidów - Żywieckiego, pod nim Małego. A Tatry? Z samej lewej części zdjęcia je widać.
O tu, na przyciemnionym kawałku zdjęcia je widać. Na lewo od kominów chłodni elektrowni Jaworzno.
To 150km w linii prostej!!! 😊

Wiedziałem, że widać z tego miejsca Tatry. Jednak sam osobiście ich jeszcze nie widziałem, to zdjęcie miało pokazać panoramę, stąd robione nie dłuższą ogniskową. Ale skoro już wiem, gdzie kierować obiektyw, następnym razem postaram się pojechać zapolować już na nie! 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza