Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

Kwietniowy Beskid Mały. 2017.

Obraz
Miało być wylegiwanie się na zielonej trawie i podziwianie jeszcze białych Tatr, a było chodzenie po białym dywanie. Czyli jak to w kwietniu, kwiecień plecień, trochę lata, trochę zimy. Nam przypadło trochę zimy. Do ostatnich chwil, co chwila ktoś odpada. Zima wszystkich wystraszyła. Był taki jeden co się nawet żab przestraszył . Więc z rana zabieram skacowanego typa z Żywca i wśród deszczu ruszamy z parkingu chwilę po 7. To był jeden jedyny raz wspólny - dziś nam już nie po drodze. Na początek prawie nas skopało: