Spacerowo w 25tym - przegląd zdjęć

Krótki przegląd z kilku spacerów z całego roku - o których nie wspominałem.

Na sam koniec 2024roku na spacerze po parku w okolicy Górki Środulskiej próbowaliśmy możliwości aparatu w telefonie - pierwsze zdjęcie również pochodzi z tegoż spaceru:


Telefon dalej nie będzie moim podstawowym narzędziem do fotografii...dlatego jesienią pojawi się nowy, podręczny aparat. Ale o nim pod koniec tejże relacji.

W styczniu pojedziemy z żoną na spacer po Olkuskim rynku:


by następnie pospacerować po uliczkach:


Następnie wróciliśmy na rynek, gdzie zjedliśmy po ciachu w naszej ulubionej kawiarni. 
Rynek był ładnie doświetlony, przez różne ozdoby. Ładnie.

Idąc do auta mijamy Urząd Miasta

Kościół pw Św. Andrzeja Apostoła 

i wracaliśmy do domu w śnieżycy.

Gdy zrobiło się cieplej pewnego wieczoru podskoczyłem do Parku Sieleckiego. Zapiąłem do aparatu manualny obiektyw by nieco odetchnąć od ostrości nowych szkieł, a zarazem poszukać bokehu.

Za internetem bokeh to technika fotograficzna polegająca na artystycznym rozmyciu tła (lub pierwszego planu) poza głębią ostrości, tworząca miękkie plamy świetlne. Słowo pochodzi z japońskiego „boke” (rozmycie/mgła). Wyróżnia się estetycznym, gładkim charakterem nieostrych partii zdjęcia, najczęściej uzyskiwanym za pomocą jasnych obiektywów stałoogniskowych z małą przysłoną.
Był początek kwietnia, kwitły drzewa więc to one były moim celem. 






Coś mi się też w aparacie zaczęło dziać, zmienił mi sam z siebie na funkcje nakładania dwóch i więcej zdjęć na siebie. Była złość, bo po zdziwieniu efektami, zmieniłem ustawienia na normalne pojedyncze zdjęcie, a po chwili znów aparat sam podjął decyzję co ma robić. Choć kilka zdjęć wyszło z ciekawym efektem:



Kilka dni później znów odwiedziliśmy nasz park na Górce Środulskiej, na początek znowu manualne szkło założone na body:


Następnie wdrapaliśmy się na szczyt naszej Góry. Lubię widoki z niej. Na Katowice:

Zachód słońca:

Jest też fajny widok na stadion - akurat Zagłębie grało mecz (z Podbeskidziem BB).

Widok na Beskidy i Babią Górę:

Panorama Zagórza:

Rzut oka na stok oraz moje osiedle:

I powrót do domu. Nieco żałowałem, że jednak nie zostaliśmy, bo na horyzoncie się działo, no ale chłodno było.

Choć praktycznie pod klatką widok chmur dał mi nieco tego smaka:

Nastały wakacje. Aparat znów zastrajkował więc trafił na serwis. Czyszczenie dało mu nowe życie. Ja zacząłem znowu myśleć o czymś nowym. Mniejsze? Pełna klatka?
Póki co z premedytacją zabrałem znowu telefon. 
Poszliśmy na spacer na Baraki - starsze osiedle tuż obok mojego blokowiska. Więcej o osiedlu będzie w kolejnej relacji, bo w styczniu znowu tam poszliśmy. Teraz kilka zdjęć:


Odwiedziliśmy też budowaną stację PKP Sosnowiec Środula - za rok będę mógł ruszyć w góry prosto z mieszkania.


Wracaliśmy uliczkami, których domostwa sporo oglądały - była to dzielnica żydowska, było tu getto w czasie II WŚ.

na koniec mijając zamkniętą spelunkę. Tuż obok bloków, wśród domostw. 
Kiedyś udało mi się napić piwa w niej, atut cena niska (choć nie pamiętam cen).

Pod koniec października pojechaliśmy do buczyny w Ujejscu. Do mojego ulubionego lasu. To druga wizyta w ciągu kilku dni ( kontynuacja tej relacji ).
Problemy z aparatem skutkują tym, że podejmuje decyzję - kupuje nowy aparat - do Pentax'a K3II/Iphone dołącza Ricoh GR III. Pierwsze zdjęcia dokonuję na pierwszym spacerze w buczynie. 

Kolorów jest więcej, tylko słońca brak...idziemy więc na spacer. 

Jest kolorowo. I zimno ale nie sikorkom, jedna z nich zażywa kąpieli:

Generalnie łazimy po lesie, idziemy dziś nawet nieco dalej, poza buczynę. Oglądamy pola, drogi i tak mija nam spacer.





Podczas powrotu do auta wychodzi słońce i świat się robi piękniejszy.




Dobrze jest na koniec spaceru ujrzeć błękit nad dywanem kolorowego lasu:



Kolejny spacer odbywam sam - po Górce Gołonoskiej.  
Na początek porównanie aparatów. K3II z 55-300 
oraz GR 3:

Pentax
i GR:

Dalej nie czuję frajdy kadrowania na ekranie i wracam do lustra.
Widoków niewiele, więc tym razem znów zwracam uwagę na szczegóły:


Podobają mi się kolory. Wyblakłe, suche trawy na tle czerwono-zielonych liści - ładnie. 
Moją uwagę zwraca tło.



Znów zakładam manualny obiektyw i szukam ciekawego bokehu:










Jakieś widoki jednak są - choć pora przed samym południem to najgorsza dla fotografii.




 
Kolejny spacer postanawiamy odbyć w listopadowy wieczór. Cel - Góra Świętej Doroty - nasz zagłębiowski Olimp. Gdy wyjeżdżamy z osiedla widzę niesamowite łososiowe niebo więc wpada mi pomysł. Zanim jednak dojeżdżam do celu, niebo blaknie. Szkoda, choć jedno zdjęcie robię przy Stadionie Zimowym:

Pod GŚD dojeżdżamy już po zachodzie. Jestem ciekaw możliwości nowego aparatu, jeśli chodzi o możliwości matrycy, oraz dalej próbuje się przyzwyczaić do tego maleństwa, więc przechodzi w tym mroku test.








Jedziemy jeszcze na kopiec w Piekarach Śląskich.




Tym akcentem można zamknąć 2025ty!



Komentarze