Majówkowa Rycerzowa
W końcu przyszło ciepło, wiosna nagle sobie przypomniała, że to jej pora i na majówkę wróciła do kraju.
Choć sama majówka w tym roku nie była za długa, ale w sobotę mam wolne więc wybywamy do naszej bazy.
W piątek budzę się i za oknami widzę ponure, szare chmury. Dosypiam jeszcze trochę. Nieco później słońce powoli zaczyna wygrywać - ha! Dzień kończy niesamowity zachód słońca:
W sobotę rano otwieram oczy i widzę nudny błękit na niebie. Zero chmur! Rewelacja!
Daje pospać dziewczynom, bo w planach mamy niedługą trasę, więc śniadanie zjadamy późno. A po nim...powstaje bunt. Najmłodsza oświadcza kategorycznie, że nigdzie nie jedzie.
Było późno i niestety na planowaną trasę tracę ochotę. Ale wybieramy Rycerzową bo mamy ją niejako pod nosem.
Po drodze widzimy auta parkujące na każdym wolnym skrawku pobocza - a w parking w Soblówce nawet zapałki się nie wciśnie i tego się spodziewałem, więc zawracam więc i jedziemy w kolejną dolinę. Zmiana trasy wyszła nam na dobre. Ruszymy na Mładą Hore,
zdj z majówki w 2018 roku, ze stoków Muńcoła
przysiółek leżący na siodle między Kiczorką a Małą Rycerzową, na którą to z niej odbijemy. Szlakiem, którym lata temu wracałem na pociąg po kilkudniowej wędrówce. Szybko podchodzimy drogą mając za nami takie widoki:
Szybko docieramy do krzyżówki szlaków i odbijamy na ten o czerwony kolorze. Mijamy kilka drzew i rozpoczynamy wdrapywanie się wśród odrastającego młodnika...w 2009tym schodziłem przez las.
Znów czeka nas kolejna porcja solidnego podejścia. Po chwili muszę zrobić przerwę. Wykorzystuje to na kolejne zdjęcia, tym razem na ptaka, który wznosi się nad okolicą:
Z początku myślałem, że to jakiś nowy dron tak szybko się wzbiła. Chwilę później żona nagle odskakuje, bo czarny kijek chciał ją dziabnąć. Zanim zdążyłem ustawić aparat żmija szybko się ewakuuje w trawy:
Po chwili następuje kolejna wymuszona przerwa - muszę się docukrzyć. Przy okazji rozglądam się co wokół widać. Widać Rachowiec, Bendoszkę (niżej), zabudowania Przegibka i nawet halę pod Małą Raczą.
Po kilku minutach ruszamy w górę, mam nadzieję, że to ostatnia chwila słabości. Drzew coraz więcej, choć trochę to przypomina dawny las (o ile nie będziemy się rozglądać na boki bo wtedy ujrzymy wycinki...):
Tu spotykamy kolejnych turystów, oraz resztki śniegu. Po chwili wychodzimy na polanę, nad Halą Rycerzową, która wygląda jak plaża w środku lata. Przyłączamy się do podziwiania. A widoki są stąd rozległe, Oszast z grzbietem granicznym, za nimi widać szczyty Orawskiej Magury, a horyzont zamykają Tatry, oraz Wielki Chocz zza którego widać Niżne Tatry
Z prawej zza drzew widać Wielki Rozstucec w Małej Fatrze:

Rzut oka na NT:
Chłoniemy widoki. Cieszą, bo rok temu spodziewanych widoków Tatr nie było.
Z oddali słychać jak ktoś przez megafon coś krzyczy. Ruszamy w stronę przełęczy Halnej. Zostawiamy za sobą dziesiątki osób, by...ujrzeć przed nami setki. Na przełęczy stoi jakaś terenówka, wisi grill. Obok bacówki widać tłum ludzi, a na podejściu na Wielką Rycerzową prze sznur ludzi niczym mrówki:
Z oddali słychać jak ktoś przez megafon coś krzyczy. Ruszamy w stronę przełęczy Halnej. Zostawiamy za sobą dziesiątki osób, by...ujrzeć przed nami setki. Na przełęczy stoi jakaś terenówka, wisi grill. Obok bacówki widać tłum ludzi, a na podejściu na Wielką Rycerzową prze sznur ludzi niczym mrówki:
Spodziewałem się dużej ilości ludzi, no to mam. Schodzimy w stronę schroniska, nadziei na zakupy nie miałem od rana, a na widok kolejki do wejścia stwierdzamy, że siadamy (jak sporo innych osób) w cieniu/słońcu.
Obserwujemy widoki. Opalam się. Słuchamy wołanie wydawanych posiłków.
Zastanawiam się ile trzeba było czekać na jedzenie - ponoć nawet do 2 godzin (na jednej z grup na fb ktoś napisał - godzina do bufetu, kolejna w oczekiwaniu na racuchy - podziwiam za upartość).
Co widać?
Cześć osób schodzi czarnym szlakiem ku Soblówce, pozostała cześć żółtym. Na hali już pustoszeje...
My ruszamy ku przełęczy Kotarz i ten szlak mamy praktycznie dla siebie. Mijamy wilcze odchody, Wiertalówkę z widokiem na Muńcuł:
My ruszamy ku przełęczy Kotarz i ten szlak mamy praktycznie dla siebie. Mijamy wilcze odchody, Wiertalówkę z widokiem na Muńcuł:
i rozpoczynamy zejście do auta. A potem na bazę - ja cały czerwony, spalony na twarzy i rękach.
Krótka pętla. Ale mocno widokowa.
Co warto zapamiętać? Omijać w długie weekendy popularne miejsca 😉, no chyba, że ktoś lubi kolejki.
Co warto zapamiętać? Omijać w długie weekendy popularne miejsca 😉, no chyba, że ktoś lubi kolejki.






















Komentarze
Prześlij komentarz