Giszowiec, Nikiszowiec i coś jeszcze...
W ostatnią niedzielę maja pojechaliśmy z żoną na kawę. Było to pewne pożegnanie.
Mijamy budynki dawnej szkoły (w której dziś działają jakieś firmy):
i poprzez park docieramy na blokowisko:
Za nami dawna gospoda, oraz muszlę koncertową. Docieramy do ulicy Radosnej, gdzie zaglądamy do restauracji, która mieści się w dawnym budynku pralni i łaźni.
Zaglądamy do kościoła (trwa msza więc się wycofujemy - ale ostatnim razem zrobiłem kilka zdjęć), oglądamy mozaikę na poczcie, aż w końcu idziemy na wymarzoną kawę:
Aby usiąść trzeba poczekać na obsługę. Podchodzi pani i nas zaprowadza do stolika pod ścianą. Żona pyta grzecznie czy możemy usiąść przy placu. Pani z fochem się zgadza i potem nas ignoruje - cóż za wspaniała grzeczność.
Drzwi są otwarte, więc zaglądam do środka, płosząc gołębia. Trzepot jego skrzydeł chwilę wybrzmiewa w pustym budynku. Uważać trzeba na spore dziury przy wejściu, oraz na środku podłogi:
Sufit też jest nieco podziurawiony:
malunki:
Wieża ogólnie jest w stanie 'dziurawym' również z zewnątrz:
Wychodzimy i kierujemy się do auta.
Ale szkoda by nie skorzystać z pięknej pogody, więc pojechaliśmy pozwiedzać miejsce nam znane, choć chcieliśmy zobaczyć to czego ostatnim razem nie obejrzeliśmy. Amerykańską kolonię.Czyli jedziemy do Katowic, na Giszowiec, który odwiedziliśmy kilka lat temu, ale nie dotarliśmy do jednego skrawka, więc dziś postanawiamy to nadrobić.
Parkujemy, kupujemy lody i ruszamy na spacer.
Parkujemy, kupujemy lody i ruszamy na spacer.
Giszowiec to osiedle zbudowane pod nowy szyb Carmen (dziś Pułaski) kopalni Giesche (Wieczorek). Budowę rozpoczęto w czerwcu 1907 roku - tu więcej historii. Osiedle wybudowano w niskiej zabudowie by móc pod terenem osiedla wydobywać węgiel. W latach 70 tych ubiegłego wieku 2/3 osiedla wyburzono pod 10cio piętrowe bloki z wielkiej płyty. Wyburzanie przerwano w 1978 roku po decyzji konserwatora zabytków o wpisaniu układu urbanistyczno-przestrzennego osiedla do rejestru zabytków województwa katowickiego.
dawny konsum
oraz nowe bloki z lat 70tych XX wieku
Jak wspomniałem byliśmy tu już 4 lata temu spacerując po uliczkach z domostwami. Dziś zamierzamy dotrzeć do Amerykańskiej Kolonii, którą wtedy pominęliśmy. Została zbudowana dla amerykańskich rodzin sprowadzonych po przejęciu kopalni przez spółkę Silesian-American Corporation.
W latach 1927-28 wybudowano sześć willi urzędniczych, świetlice dla dzieci i pole golfowe dla amerykańskich rodzin dyrektorskich nowej spółki. Wybudowano je w stylu domów typu angielskiego, posiadające reprezentacyjne hale, salony z kominkami i kilka sypialni.
W latach 1927-28 wybudowano sześć willi urzędniczych, świetlice dla dzieci i pole golfowe dla amerykańskich rodzin dyrektorskich nowej spółki. Wybudowano je w stylu domów typu angielskiego, posiadające reprezentacyjne hale, salony z kominkami i kilka sypialni.
Amerykanie wyjechali po wybuchu II WŚ, pole golfowe zarosło.
Mijamy kościół z 1948 roku oraz cmentarz i wchodzimy w uliczkę, która zmienia się w szutrową i ta nas wyprowadza z tyłu kolonii obok domu nr 2.
Zza drzew wygląda portal wejściowy do domu - rzeczywiście styl anglosaski od razu przychodzi na myśl:
Zza drzew wygląda portal wejściowy do domu - rzeczywiście styl anglosaski od razu przychodzi na myśl:
Mijamy kolejne domy. Ładnie tu, choć nieco głośno od trasy pszczyńskiej...
Zbudowano 300 mniejszych domów według 46 wzorów, z metrażem mieszkań od 38 do 52 metrów. Powstało również 20 domów urzędniczych, te miały większy metraż (od 76-104m).
i poprzez park docieramy na blokowisko:
Za nami dawna gospoda, oraz muszlę koncertową. Docieramy do ulicy Radosnej, gdzie zaglądamy do restauracji, która mieści się w dawnym budynku pralni i łaźni.
Ze względu oszczędności do domów nie doprowadzono wody, a z powodu wilgotności nie pozwalano na pranie w domach, więc oddano do użytku miejsce, gdzie były elektryczne wirówki, kotły do gotowania bielizny, szafy z gorącym powietrzem, oraz z maglem elektrycznym. Na tyłach była łaźnia.
Dziś stoliki na zewnątrz są zajęte, więc wracamy do auta oglądając kolejne domy. Znajdujemy też stare numery, jedne zamalowane, choć jeden wygląda na oryginalny:

Wchodzimy wbramę szerokie, sklepione przejścia tzw. ajnfarty i przechodzimy przez podwórze:

Osiedle po 1 WŚ rozbudowywano, min poprzez budowę bloków szeregowych przy obecnej ulicy Kosmicznej - tam jeszcze nie byliśmy, więc widzę, że jeszcze spacer nas czeka.
Wsiadamy do auta i myślimy gdzie by tu tą naszą kawę wypić. Nikisz! O właśnie, blisko przecież jest jeszcze kolejna piękna dzielnica, więc to tam jedziemy.
Nikiszowiec powstał, kiedy okazało się, że na osiedlu Giszowiec jest zbyt mało mieszkań. W pobliżu szybu Nickisch (szyb Poniatowski) rozpoczęto budowlę osiedla patronackiego. Pierwszy blok mieszkalny powstał w 1911 roku.
Wchodzimy w
Zaglądamy do kościoła (trwa msza więc się wycofujemy - ale ostatnim razem zrobiłem kilka zdjęć), oglądamy mozaikę na poczcie, aż w końcu idziemy na wymarzoną kawę:
Aby usiąść trzeba poczekać na obsługę. Podchodzi pani i nas zaprowadza do stolika pod ścianą. Żona pyta grzecznie czy możemy usiąść przy placu. Pani z fochem się zgadza i potem nas ignoruje - cóż za wspaniała grzeczność.
Kawę pijemy a wokół nas latają białe puszki. Ludzi tu sporo. Fajne ceny tu mają. Na przykład rolada śląska z kluskami to 70 złotych. Taniocha.
Kibel mają fajny - na przeciw tronu stoi fotel, więc możesz iść z kumplem/przyjaciółką by nie przerywać konwersacji 😁
Po chwili powoli ruszamy ku autu. Mijamy lodowisko, następnie wchodzimy w podwórze gdzie zlokalizowano budynki administracyjne kopalni. Mijamy więżę ciśnień:
Żona pyta - gdzie mnie jeszcze weźmiesz? No to jedziemy.
Pod nim siedzą młodzi ludzie, którzy na motorach ćwiczą różne jazdy. My omijamy budynek i ruszamy ku wieży ciśnień:
Drzwi są otwarte, więc zaglądam do środka, płosząc gołębia. Trzepot jego skrzydeł chwilę wybrzmiewa w pustym budynku. Uważać trzeba na spore dziury przy wejściu, oraz na środku podłogi:
i z boku, oraz na mniejsze otwory:
malunki:
Wieża ogólnie jest w stanie 'dziurawym' również z zewnątrz:
Wychodzimy i kierujemy się do auta.
To będzie ostatnia wycieczka naszą turbo wiśnią. Wycieczka bliska, pożegnalna. A nazajutrz auto sprzedajemy...fajny ten nasz focus był...







































Komentarze
Prześlij komentarz