Wrocław na krótki wypad
W sierpniu wpadliśmy na pomysł aby odwiedzić na dwa dni Wrocław.
Oraz Bazylika św. Elżbiety:
Widok, w drugą stronę:
Piątą atrakcją, do której teraz zmierzamy to Jatki.
aż docieramy na pomalowany na czerwono Most Piaskowy:
i pomiędzy cerkwią i kościołami:
docieramy nad Odrę Północną, którą przekraczamy pięknym Mostem Tumskim:
Widzimy na końcu ulicy wieżę kościelne, choć najpierw mijamy jeden kościół, stojący tuż obok mostu; Kościół św. Piotra i św. Pawła zbudowanego w 1454 roku:
a następnie rusza ku kolejnym. A za nim tłum ludzi!
Latarnik rusza w drogę, a za nim podąża cały tłumek, a my zadowoleni, że mogliśmy to zobaczyć rozpoczynamy powrót w kierunku rynku. Obchodzimy katedrę, robimy sobie pod nią wspólne zdjęcie:
Na rynek docieramy po kolacji w japońskiej knajpce, gdzie córa zjada swój pierwszy ramen, a my pijemy pierwszy raz herbatę ryżową:
a następnie uderzamy na rynek, gdzie ja zaspokajam głód (azjatycka kuchnia to nie moje smaki) pizzą.
A dokładniej to żona na ten pomysł wpadła, a ja ze sporą chęcią na to przystałem. Od dawna nam chodził po głowie...
Szukamy teraz miejsca by się napić czegoś chłodnego. Ruszamy wokół zabudowanej centralnej części rynku szukając odpowiedniego miejsca. Podziwiamy zabudowę kamienic wokół rynku:
oraz wewnętrzną zabudowę na Rynku. Wśród trzech uliczek znajdują się kamienice i Stary i Nowy Ratusz:
Nowy Ratusz, oraz zapamiętana przeze mnie szklana fontanna:
Bazylika św. Elżbiety we Wrocławiu (zwany Farą Elżbietańską lub kościołem garnizonowym) :
Po krótkiej przerwie na napoje, ruszamy ku czwartej atrakcji - Mostku Czarownic:
czyli łącznika w formie mostu łączącego dwie wieże katedry św. Marii Magdaleny, wzmiankowany w 1459 roku po budowie obu wież. Znajduje się na wysokości 45 metrów i wejście na niego jest płatne...
Jedną zmianą było to, kto wymyśla plan zwiedzania - tym razem to Piękna powiedziała, co chcę zobaczyć, a ja tylko miałem nas zaprowadzić w te miejsca.
We Wrocławiu byłem lata temu - ot tak na chwilę podjechaliśmy na rynek. To co pamiętam, to szklaną fontannę i nic więcej, dziewczyny również jeszcze nie były, więc tym bardziej podobał się nam ten pomysł.
Wypisuje dwa dni urlopu a potem szukamy kwaterę gdzieś blisko starego miasta. Wszystko załatwione, zaplanowane to z rana ruszamy. Ok 11 dojeżdżamy i teraz tylko musimy zaparkować na podziemnym parkingu, obok kamienicy, gdzie będziemy spali. Po tym ruszamy na miasto.
Wrocław to historyczna stolica zarówno Dolnego jak i całego Śląska.
Jedno z najstarszych polskich miast. Za datę powstania uznaje się rok 1000, jednak osadnictwo istniało tu już od VI wieku kiedy słowiańskie plemię Ślężan osiedliło się nad Odrą.
Miasto znajdowało się pod panowaniem Polski, Czech i Niemiec.
Nasze zwiedzanie rozpoczynamy nie od rynku, a od skierowania się ku Dzielnicy Czterech Wyznań.
Jest to obszar gdzie blisko siebie znajdują się cztery świątynie, prawosławny sobór, kościoły rzymsko-katolicki i ewangelicko-augsburski, oraz synagoga żydowska.
Obszar ten nie jest to dzielnicą w sensie prawnym. Nazwa funkcjonuję od 1996 roku, kiedy to duchowni chrześcijańscy, wraz z działaczem żydowskim powstała inicjatywa mająca przybliżyć kulturową i religijną różnorodność miasta, jako nawiązanie do historii miasta.
Spisując relację pokapowałem się, że nocowaliśmy właśnie w tej części Wrocławia. My rozpoczynamy od wejścia na dziedziniec synagogi:
Do synagogi nie wchodzimy (zresztą jak i do reszty świątyń), z racji naszego stroju - w końcu wróciły upały i jesteśmy mocno turystycznie ubrani.
mała synagoga
Synagoga Pod Białym Bocianem została otwarta w roku 1829.
Kolejną świątynią jest Kościół św. Antoniego z Padwy, budowana w latach 1685-92:
Spacerując docieramy do bulwarów nad fosą, obok której znajdują się fontanna oraz pomniki Walka i Zwycięstwo, a na prawo od nich (niewidoczny) prawosławny Sobór Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy:
Następnie ruszamy ku kolejnej atrakcji z listy i Gmach Biblioteki Uniwersyteckiej biorę za kolejny z kościołów:
Kolejną świątynią jest Kościół św. Antoniego z Padwy, budowana w latach 1685-92:
Następnie ruszamy ku kolejnej atrakcji z listy i Gmach Biblioteki Uniwersyteckiej biorę za kolejny z kościołów:
Jednak kolejny kościół znajduje się tuż obok. To Kościół Opatrzności Bożej należący do parafii Ewangelicko-Augsburskiej:
Pierwszą, prawie ukończoną budowlę zburzył wybuch w 1749 roku, ale rok później został poświęcony.
Zaglądamy do wnętrz, ale nie decydujemy się na jego zwiedzanie.Kolejnego dnia idąc po świeże bułki fotografuje telefonem Sobór Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, zbudowana na przełomie XV i XVI wieku:
Tuż obok ewangelickiego kościoła znajduje się kolejna pozycja na liście do zwiedzenia. To Pałac Królewski wzniesiony ok 1710 roku:Część budynków została zniszczona w czasie II WŚ. Dziś mieści się tu Muzeum i postanawiamy je zwiedzić. Zwiedzamy wystawę "1000 lat Wrocławia" (za darmo!).Całkiem fajna wystawa. Nam się podobało.
Kolejny punkt na naszej trasie to Rynek.
Plac Solny to rynek pomocniczy z 1242 roku, gdzie dziś znajduję się targ kwiatowy.
Północno-wschodni róg przylega do Rynku:
Szukamy teraz miejsca by się napić czegoś chłodnego. Ruszamy wokół zabudowanej centralnej części rynku szukając odpowiedniego miejsca. Podziwiamy zabudowę kamienic wokół rynku:
oraz wewnętrzną zabudowę na Rynku. Wśród trzech uliczek znajdują się kamienice i Stary i Nowy Ratusz:
wyżej Stary Ratusz oraz ulica Sukiennice
Nowy Ratusz, oraz zapamiętana przeze mnie szklana fontanna:
Po krótkiej przerwie na napoje, ruszamy ku czwartej atrakcji - Mostku Czarownic:
czyli łącznika w formie mostu łączącego dwie wieże katedry św. Marii Magdaleny, wzmiankowany w 1459 roku po budowie obu wież. Znajduje się na wysokości 45 metrów i wejście na niego jest płatne...
Po wejściu na górę podziwiamy widoki, na zachód - widoczny Stary Ratusz:
Piątą atrakcją, do której teraz zmierzamy to Jatki.
To ulica, na której od 1261 roku sprzedawano mięso, a dziś znajdują się tu galerie artystyczne:
Zrobiliśmy się głodni, więc wracamy na rynek na obiad. Następnie ruszamy do auta po bagaże, na kwaterę, gdzie się odświeżamy i odpoczywamy...
Pod wieczór ruszamy ku szóstej pozycji na liście - na Ostrów Tumski.
Pod wieczór ruszamy ku szóstej pozycji na liście - na Ostrów Tumski.
To najstarsza dzielnica Wrocławia. Nasza droga wiedzie wzdłuż Odry, poprzez Wyspę Piasek.
Wrocław to miasto mostów. Jest dziś ich ponad sto (przed wojną mostów i kładek było 303). Oto kilka z nich:
most Pomorski część południowa
most św. Wojciecha
i pomiędzy cerkwią i kościołami:
docieramy nad Odrę Północną, którą przekraczamy pięknym Mostem Tumskim:
Widzimy na końcu ulicy wieżę kościelne, choć najpierw mijamy jeden kościół, stojący tuż obok mostu; Kościół św. Piotra i św. Pawła zbudowanego w 1454 roku:
następnie przechodzimy Plac Kościelny pod Kolegiatą Świętego Krzyża i św. Bartłomieja (wzniesiona w 1320 roku), z figurą św. Jana Nepomucena:
by ulicą Katedralną dojść pod statuę Matki Bożej stojącą przed Archikatedrą św. Jana Chrzciciela. Jedna z czterech najstarszych katedr w Polsce, choć obecna budowla pochodzi z przełomu XIII i XIV wieku, przebudowywana w miejscu 3 drewnianej katedry z 1180 roku.
Widzimy tu grupki turystów z wielu krajów, które siedzą i na coś czekają i nagle...wszyscy wstają i ruszają ku rogu kamienicy. Pod latarnię właśnie przyszedł pan w czarnym cylindrze, czarnym płaszczu niosąc dwu i półmetrową polityką (paląca się tyczka a nie gazeta). To latarnik, który nadal zapala i gasi ponad sto gazowych latarni, jakie się znajdują na terenie Ostrowa Tumskiego! Jest to jedyna taka atrakcja w Polsce.
Widzimy tu grupki turystów z wielu krajów, które siedzą i na coś czekają i nagle...wszyscy wstają i ruszają ku rogu kamienicy. Pod latarnię właśnie przyszedł pan w czarnym cylindrze, czarnym płaszczu niosąc dwu i półmetrową polityką (paląca się tyczka a nie gazeta). To latarnik, który nadal zapala i gasi ponad sto gazowych latarni, jakie się znajdują na terenie Ostrowa Tumskiego! Jest to jedyna taka atrakcja w Polsce.
I właśnie chęć ujrzenia tego momentu było naszym celem, całkiem przez przypadek trafiliśmy idealnie w punkt! Latarnik szykuję się do zapalania latarni, a tłum wokół niego gęstnieje:
Po chwili podnosi ten kij i zapala pierwszą latarnię:
zapalne latarnie
Na rynek docieramy po kolacji w japońskiej knajpce, gdzie córa zjada swój pierwszy ramen, a my pijemy pierwszy raz herbatę ryżową:
dziwny smak...

























































.jpeg)
Komentarze
Prześlij komentarz