Posty

Beskid Wyspowy po raz I. 2016r.

Obraz
Kolejna porcja wspomnień, tym razem z końca zimy 2016r. Po zdobyciu Skrzycznego i Baraniej w styczniu, oraz małym spacerze poza szlakami, postanawiam poznać jakieś nowe pasmo. Pada na Beskid Wyspowy.

Przedpotopowe czasy :) w Beskidzie Sądeckim. Czyli jak trafiłem na forum górskie. 2009r.

Obraz
Zastanawiałem się ostatnio nad pierwszą relacją na forum. To była z  Beskidu Żywieckiego z listopada 2009r. To zaś wiąże się z odpowiedzią, skąd w ogóle wziąłem się na forum górskim. Zdjęcie z czasów wyjazdów ze znajomymi :) .

Worek Raczański...

Obraz
Dawne czasy. Latem powiększyła nam się rodzina, więc jesień, zima to głównie spacery po osiedlu. Więc gdy na kolejne dni zapowiadają piękną pogodę, urywam się z domu. Celuje w Worek Raczański, czyli południowe krańce Beskidu Żywieckiego.

Tatry na sam koniec zimy - 2010.

Obraz
Znowu kilka wspomnień z prawdziwej zimy. Tym razem wyjątkowo krótkie. Na sam koniec zimy znowu się zjawiam w Tatrach. Tym razem jest to warta odnotowania wycieczka z powodu...kupna swojej pierwszej lustrzanki. W piątek po pracy odbieram aparat a z rana już znowu jadę do Krakowa, jak zwykle ekspresem, potem autobusem do Zakopanego by na sam koniec dotrzeć jeszcze na Siwą Polanę.

Hala Jaworowa we mgle (04.02.18).

Obraz
Styczeń roku 2018 minął szybko. Albo się dłużył? Na pewno pogoda była kiepska, mnie i rodzinę choroby dopadły. Minął więc i szybko o nim trzeba zapomnieć. Nastał luty. Wyczekiwania okna pogodowego w czasie niepogody. Niestety ale w dzień wyjazdu na nic więcej niż małe okno, okienko pogodowe nie można było liczyć. Czy spełnią się nasze oczekiwania? Parkujemy auta w Brennej na parkingu, szybkie zakupy w dyskoncie i ruszamy. Może uda nam się powtórzyć kółko jakie kiedyś z końcem wakacji przeszliśmy? Początek to kilka centymetrów śniegu, ale wchodząc do lasu zaczyna sypać...

Beskid Żywiecki jako pierwsze odwiedzone pasmo w 19tym roku.

Obraz
Minęło prawie trzy miesiące, przez które nie byłem w górach. Góry w między czasie zasypało śniegiem, zimy takiej od dawna brakowało, więc jakoś torowanie w metrowych i większych zaspach mnie nie pociągało. Mijały dnie, a śnieg sypał, sypał...no dobra nie cały czas padał, ale całkiem sporo zasypało góry. Nie ukrywam też, że jakiegoś wielkiego parcia na wyjazd w góry nie miałem. Ale w końcu stwierdziłem, że czas by jednak, gdzieś pojechać.

Skrzyczne-Barania. Jak poznałem Sokoła.

Obraz
Kolejne wspomnienia :) tym razem ciut młodsze, bo z roku 2016. Pół stycznia się zgadywaliśmy, aż w końcu umówiliśmy się na ostatni dzień stycznia, w Beskid Śląski. Jadąc po Sokoła, najpierw coś błysło, potem zagrzmiało. Koło Tauzena lało jak z cebra, koło Stadionu Śląskiego sypał śnieg, a Chorzów przejechałem w brei śnieżno-lodowo. Wcześniej Sokół mnie straszył, że w meteogramy nie wierzy. Mój pokazywał deszcz a potem śnieg do ok 7godz. Chwilę błądzę koło Sokoła, łamię zakaz wjazdu, przejeżdżam na nim pod komendą, to wszystko ogląda Tomek spod klatki, w końcu się spotykamy i startujemy. Za Tychami chwilowa pauza. Na DK1 spadło drzewo na jakiś samochód, straż je obcina i zwalnia drogę. Może dobrze, że przez burzę się chwilę spóźniłem? Po 7 startujemy z Zimnika:

Zimowa Babia Góra, prawie dwa razy. 2010.

Obraz
Kolejną porcją wspomnień to z pewnego zlotu forumowego. W połowie stycznia 2010 roku pod Babią Górą odbywał się zlot forum Góry-Szlaki. Część uczestników dotarła na miejsce w piątek i weszli na szczyt w nocy z piątku na sobotę, dzięki czemu mogli podziwiać niesamowity wschód. To była mroźna zima, a wtedy trafiła się jeszcze noc bezwietrzna, a w każdym razie, mało wietrzna. Niestety ja pracowałem w piątek do wieczora, więc dopiero mogłem dojechać w sobotę rano. Znów podróż do Krakowa, jak zawsze ekspresem, przesiadka na busa do Jabłonki, skąd nas odebrał Tomek.

Biskupia Kopa, Góry Opawskie po raz pierwszy.

Obraz
Kolejna relacja z przed dwóch lat. Po odwiedzeniu Beskidu Śląsko-Morawskiego, nabrałem ochoty, na poznanie kolejnych nowego pasma. Tym razem, opuściłem Karpaty i udałem się w Sudety. W jakie zaś konkretne pasmo? W Sudetach byłem dwukrotnie. W Karkonoszach, na Śnieżce byłem i latem i zimą, ale gdyby ktoś mnie wcześniej spytał coś więcej o tym łańcuchu górskim, jakie pasma wchodzą w skład Sudetów, to może bym wspomniał o Górach Stołowych...i nic poza tym. Zachęcony relacjami na forum, zacząłem czytać coś więcej o kolejnych pasmach górskich, z których się składają Sudety. Zimą postanowiłem odwiedzić najbardziej na wschód wysunięte, czyli zarazem pasmo, w które miałem najbliżej, a dokładnie Góry Opawskie.

Lysa Hora, pierwszego dnia roku.

Obraz
Wspomnienia z 2017 roku. Może nie znam jeszcze na pamięć Beskidów, zacząłem poznawać Beskid Mały, ale stwierdziłem, że czas poznać kolejne pasmo, tym razem u naszych sąsiadów, tj Czechów. I tak właśnie pierwszy raz pojechaliśmy w Beskid Śląsko-Morawski. No to zapraszam na relację. Miałem zakończyć rok w Beskidzie Morawsko-Śląskim ale siła wyższa nie pozwoliła. No to rozpocząłem nowy rok w nim, czyli weszliśmy na Łysą Górę w nowy rok. (01.01.2017) Zaczynamy wyjście z Malenovic, zamiast od razu iść żółtym szlakiem, to dreptamy drogą w stronę hotelu, (źle zlokalizowałem na mapie miejsce, w którym zaparkowaliśmy, więc dlatego tak idziemy), następnie wchodzimy na szlak. Koło gospody U Veličků robimy pierwszy popas, oglądając w porannych promieniach słońca Kykulke: Z prawej widać Hotel Petr Bezruc, to pod nim, odbiliśmy na szlak.

Pierwszy raz w Gorcach - zimowy Turbacz 2009.

Obraz
Kolejna garść wspomnień. Dziś już nie pamiętam dokładnie skąd się wziął pomysł na Turbacz, chyba to ta druga osoba zaproponowała odwiedzenie Gorców. W każdym razie pewnej mroźnej soboty z rana wsiadłem w expres bus relacji Katowice - Kraków, na dworcu autobusowym spotkanie, przesiadka w busa kierunek Rabka i jedziemy. W pierwszym autobusie zmarzłem, więc w kolejnym zakładałem drugą parę skarpet, no ale co się dziwić, na dworze było ok -17 stopni. Wysiadka, zakupy i ruszamy. Pierwsze minuty idziemy przez miasto. Po wyjściu na pola pierwszy szlakowskaz, ale nie z ilością minut, a liczbą kilometrów...17. Mina towarzyszki...bezcenna. No cóż czas ruszyć by dotrzeć do schroniska za dnia.

Tatry - Murowaniec dwa razy jednej zimy - 2009/2010.

Obraz
Kolejna porcja wspomnień, ale połączę tu dwie relacje. We wrześniu miałem zaplanowany urlop i zarezerwowany nocleg w schronisku nad Morskim Okiem. Niestety zdrowie się posypało i urlop spędziłem jeżdżąc od lekarza, do lekarza. W listopadzie pani doktor pozwoliła na pierwszy wyjazd w góry (  relacja  ), a kilka dni później z kumplem pojechaliśmy w Tatry, pierwszy raz zimą, choć zima była wysoko. Jak zwykle idziemy doliną Jaworzynki, szybko osiągamy Karczmisko. Śniegu nie ma. Ale jest chłodno, polar zaczyna pokrywać szadź.

Wschód na Magurze i kilka tysięczników w Beskidzie Śląskim.

Obraz
Co zrobić, gdy ma się niespodziewanie jeden wolnego więcej? Różne rzeczy, mnie od razu wpadł pomysł by skoczyć w góry. Tylko, że tak dokładnie to miałem pół dnia wolnego. Dojazd godzina, powrót godzina, co ja zobaczę, góry z dołu? A może by tak wejść na jakiś szczyt na wschód? O to jest pomysł. Tylko gdzie?

Pasmo Pewelskie w barwach złotej jesieni.

Obraz
Piękną jesień mamy w tym roku. Postanawiam urwać się więc w jakieś góry. No dobra plan w ogólnym zarysie już mam od dawna, pozostaje ustalić, skąd wystartować, jaką trasę zrobić. Po czwartej pobudka i ruszamy.

Szczawnica urlopowo.

Obraz
Pierwszy raz w Szczawnicy byłem w październiku (to był 2007rok). Było zimno. Wyjątkowo nieprzyjemnie. Ale wtedy pierwszy raz i jedyny popłynąłem na tratwach spływem Dunajca. Dawno, dawno temu w ciepły październikowy weekend odwiedziłem ze znajomymi Pieniny (to zaś 2003, albo 4?), niestety tamtego roku pogoda nie dopisała (tego 2007mego) . Za to po kolejnych kilku latach gdy we wrześniu zawitałem do Szczawnicy, to pogoda dopisała niesamowicie. Tym razem to 2011rok.