Posty

Na Wielką Raczę, ze Zwardonia.

Obraz
Szukając zdjęć z dawnej wycieczki w Bieszczady, w ręce wpadł mi katalog z dawnej wycieczki  na Wielką Raczę. Z roku 2004tego. A że nigdy jej nie opisywałem, to będzie to pierwsza relacja.

Bieszczady...stopem.

Obraz
To było dawno. Początki "kariery" zawodowej.  To było 17ście lat temu. Nie było to tak dawno temu, nie są to odległe czasy, no bo początek obecnego stulecia. A jednak dziś wydaje mi się, że strasznie dawno. Bo...było inaczej, niż dziś. Wiadomo, nie było rodziny, więc więcej czasu. Pieniędzy mało, ale za to więcej...czasu. Tak wiem, powtarzam się. To będzie krótka relacja o tych czasach, a dokładnie o jednej wycieczce z tamtych dawnych lat...

Nad chmurami.

Obraz
Spośród wycieczek w Tatry, tą wspominam dość miło. Koniec listopada 2013roku.  Była to wyjazd nieco miesiąc po ślubie, stąd miłe wspomnienia 😏...a może to te morza chmur, których nigdy potem nie ujrzałem?  W piątek dojeżdżamy na kwatery. Wieczorem idziemy na krótki spacer w ciemnościach w głąb Doliny Kościeliskiej, gdzie zaczynamy napitkami wieczór, który kończymy mocząc się w jacuzzi i popijając drinki.  W sobotę z rana plan na wyjście w góry.  Po wyjściu za drzwi pensjonatu, szok, mróz, szyby w autach pomarznięte (nie pamiętam, ale chyba termometr w aucie pokazywał -7 stopni), więc by nie zamarznąć ubieramy się ciepło i ruszamy, znów w głąb Doliny Kościeliskiej. Jednak, jak i dzień wcześniej, nie idziemy nią daleko, ale szybko odbijamy na szlak czerwony i od razu zaczynamy nabierać wysokości, co powoduje, że po chwili zaczynamy się rozbierać. Ma na to wpływ na pewno wysiłek, wyjście z "cienia w dolinie", oraz...inwersja temperatury. Za sobą zostawiamy mgły, więc g...

Kac Beskidy czyli moje kawalerskie. 2013r.

Obraz
Na każdego, no prawie na każdego, przychodzi czas, że kiedyś traci swą wolność... No i jest taka tradycja aby jakiś czas przed weselem zrobić też kawalerskie. Dla mnie oczywistą sprawą było, by spędzić taki dzień w górach. Do tego w miejscu, które coś dla mnie znaczyło.

Tatry z Zakopanego. Czyli w góry w klapkach.

Obraz
Kolejny wpis historyczny, wpis znowu z nadmiaru czasu 😊 . Znów z Tatr. Zapraszam w rok...2012.

Tatry wypatrzone z pod Zagłębiowskiego Olimpu.

Obraz
 Pewnej wietrznej niedzieli pojechaliśmy rodzinnie popodziwiać zachód słońca z pod Góry Św. Doroty. Zachód taki sobie, bo nad samym horyzontem wisiały kłęby chmur, ale w domu na jednym ze zdjęć wypatrzyłem...Tatry!

Połoniny...w Tatrach. Ale nie tylko...

Obraz
No to wróciłem w Tatry. Bo gdy ponad dekadę temu wróciłem do chodzenia po górach, dość szybko przerzuciłem się z Beskidów na najwyższe polskie góry. Latem, jesienią, zimą, wiosną. Może nie przeszedłem wszystkich szlaków w polskiej części pasma, ale większość, raz pojechałem w Wysokie na Słowacji z kilkoma osobami z forum, a potem zacząłem poznawać Fatry, oraz nieznane mi rejony Baskidów i Tatry...zacząłem pomijać w swych planach. Ostatnią wycieczkę w Tatry odbyłem cztery lata temu na  Siwy Wierch . Rok wcześniej, od wycieczki na SW, na Bystrej gdy zobaczyłem jak wąskie w tamtym miejscu jest to pasmo, straciłem całkiem do Tatr serce. Mijał rok za rokiem a ja ich nawet w najmniejszych planach nie umieszczałem. W końcu jednak w nie dotarłem. Gdzie? Czytajcie dalej 😊

Urlopowo - skrótowo z czasów pandemi.

Obraz
 W tym roku urlop to było coś tak długo wyczekiwane...jak nigdy. 

Krótki spacer na koniec lata.

Obraz
 Znów poranki są chłodne...to znak, że po lecie, tuż tuż jesień. To dobrze, bo to moja ulubiona pora roku. Choć jeszcze za upałami nie raz zatęsknię. O takich, jak w ostatnie dni wakacji towarzyszyły nam podczas krótkiej wycieczki.

Niski Beskid, ale w Sudetach i polskie Toledo na koniec 😉

Obraz
Za szybą mijają kolejne kilometry, a za mną budzi się dzień, a przede mną przygoda. Tak najczęściej wyglądają moje wycieczki, jednak nie tym razem 😉 Zgadza się tylko kierunek, w którym jadę, jednak wschód już dawno minął...wpływ na to miało na pewno wczorajsze zejście, a raczej zbiegnięcie z Kudłaczy, ucieczka przed strzyżakami, które nas masowo atakowały i bolące mięśnie nóg, oraz kolega, z którym się wybraliśmy na wycieczkę. Nie chciałem go w środku nocy wyrywać ze snu 😉 Gdzie jedziemy?

Upalna niedziela w górach.

Obraz
Lipiec roku 2019 to był miesiąc urlopowy, choć udało mi się też pojechać na wycieczkę w  Sudety  . W roku obecnym liczyłem na powtórkę, na to, że odwiedzę nowe pasmo sudeckie. I takie były pierwotne plany na niedzielę...

Cementownia Grodziec.

Obraz
Czasem los płata figle, czasem samemu się coś takiego robi. I tak właśnie stało się w niedzielę. Będzie to kilka zdjęć, z miejsca, obok którego wielokrotnie przejeżdżałem, o którym słyszałem sporo, a zdjęć czy filmików też się naoglądałem trochę. Cementownia w Grodźcu.

Najwyższe szczyty polskich pasm i same pasma górskie

Obraz
Czyli mój spis w jakich górach byłem, z krótką wzmianką ile razy.  Post będzie raz na jakiś czas uaktualniany, tzn po odwiedzeniu nowego miejsca. Po wstępnym zainteresowaniu się córki, czymś zwanym Koroną Gór Polskich, po analizie różnic, skoro mam na liście Góry Sanocko-Turczańskie (których Korona nie uwzględnia), dorzucam również kolejne mezoregiony, do mojej listy. Moją listę układam według najwyższych szczytów pasma do najniższego pasma (w kwietniu 2023 roku, w końcu uporządkowałem kolejność). Gdzieś pod Bulą pod Rysami. Skąd zrobiłem odwrót...  😉

Zamek w Będzinie i kirkut, oraz odwiedziny w Żorach - długo weekendowe ale krótkie wycieczki.

Obraz
W czerwcowe święto, korzystając z wolnego podjechaliśmy na krótki spacer, blisko domu, bo na wzgórze w Będzinie, by zwiedzić zamek oraz pospacerować po okolicy.

Śladem historii i dolin, czyli w Niskim Beskidzie.

Obraz
Przez cały tydzień, dzień po dniu, a nawet dwa-trzy razy dziennie, wchodziłem na strony różnych prognoz pogodowych. Pierwsze prognozy, te tydzień wcześniej mówiły o deszczowym dniu, potem zrobiło się jednodniowe okno pogodowe, które jednak przesunęło się na sobotę, a prognozy na niedzielę, zaczęły pokazywać burze. Cały dzień, potem popołudniu i potem...to samo. Jedna, jedyna pokazywała, ta na której od lat najbardziej się opieram, w sobotę, że burzę będą, ale po 15tej. Decyduje się mimo to pojechać, z nastawieniem, na spędzenia całego dnia w górach i zejściu w porze zachodzącego słońca, więc biorę przeciwdeszczową kurtkę. Jak sądzicie, zlało mnie?